Próba ognia

piątek, 2 sierpnia 2013

Subiektywny kalendarz wydawcy...

... czyli uzupełnienie do słowniczka, który zresztą niebawem zapewne się powiększy ;-) Ponieważ sezon mamy trochę ogórkowo-urlopowy i nawet, o cudzie, pogoda jest znośna, to bywam i wybywam, raz więc jestem, a raz mnie nie ma.

Scenka rodzajowa:
E-szefowa: Jak długi jest w tym roku weekend majowy?
Ja: Czekaj, spojrzę w kalendarz. Wychodzi, że dość długi.
E-szefowa: To fatalnie!
Ja: Wiem, że fatalnie, mógłby jakoś zahaczyć o niedzielę, czy coś...

Dialogi o świętach, dniach wolnych od pracy i innych okolicznościach przyrody, które normalni ludzie traktują z entuzjazmem, nie przestają mnie bawić ;-) Kalendarz oczyma wydawcy wygląda trochę inaczej niż kalendarz widziany oczyma nie-wydawcy. Gdybym pracowała w wielkiej korporacji, pewnie miałabym w nosie rozmaite dłuższe i krótsze wakacje, ale Jaguar korporacją nie jest. Pokrzywiło mnie zupełnie przez tych kilka lat.

To jedziemy, tylko jeszcze wyjaśnię, co by wątpliwości nie było: wszystkie przedstawione poniżej opisy są li i jedynie moim subiektywnym spojrzeniem na kolejne miesiące ;-)



STYCZEŃ

Miesiąc, w którym błogosławimy babcie i dziadków, którzy swoim wnukom podarowali na gwiazdkę jakieś pieniądze. W nadziei na to, że potencjalni czytelnicy nie przepuszczą ich na gry komputerowe, wydajemy literaturę młodzieżową. Z literaturą dorosłą lepiej przystopować, bo babcie oddały kasę wnukom, a rodzice spłukali się na Święta.

LUTY

Miesiąc bryndzy, zniechęcenia, ferii  i walentynek - zima wlecze się za długo, wszyscy wypatrują wiosny, a na dodatek luty jest podejrzanie krótki. Wszystkim tak zbrzydło łażenie po mieście, że ludzi na ulicach ze świecą szukać. Wyjątkiem jest okres walentynkowy, kiedy to kontestujące miłosne obchody tłumy szturmują galerie handlowe. To taki (nie)czynny opór. W tym czasie najlepiej wydać jakiś romans, dwa romanse albo pakiet romansów za przystępną cenę. Zombie nie pasują do misiów. Serio.

MARZEC

Zaglądamy w kalendarz, kiedy w tym roku jest Wielkanoc. Jeśli w marcu - nie będziemy robić jaj i wydawać ważnych książek, bo wszyscy i tak będą ganiać za jajkami, farbkami i białą kiełbasą. Na dokładkę tuż przed samymi świętami nikt nie kupuje książek, a jak kupuje, to kulinarne. I w ogóle w okresie świąt wszystko jest nieczynne, więc szarpanie się nie ma najmniejszego sensu.

KWIECIEŃ

Wbrew nazwie - nic nie kwitnie. U nas ciągle rozdeptana zima. Ale Wielkanoc odwaliliśmy, możemy więc coś wydać najlepiej ZANIM nadejdzie czas majowego szaleństwa, gdy (prawie wszyscy) będą kupować komunijne prezenty. Żywimy nadzieję, że potencjalnych czytelników nie spłucze deszcz, deszcz ze śniegiem, czy nawet śnieg. Kwiecień jest dobry, ludzie mają lepszy humor i myślą już powoli o lecie (które nie jest dobre).

MAJ

Czas katalogów wiosennych, wydłużonych okresów promocji w miejscach sprzedaży oraz komunii. To pierwsze sprzyja wydawaniu w tym okresie NOWYCH  książek, z którymi wydawca wiąże wielkie nadzieje (i na których promocję ma fundusze i które czytelnicy NA PEWNO będą chcieli kupić) oraz pozycji rozgrzeszających dorosłych. Pozycje rozgrzeszające dorosłych to wartościowe książki, które można podarować drugoklasiście zamiast laptopa, tabletu i smartfona. No dobrze - można podarować WRAZ Z laptopem, tebletem i smartfonem. Aha, weekend majowy był do bani! I kto w ogóle wymyślił taki długi weekend?

CZERWIEC

Ostatni dzwonek przed wakacjami, potem będzie tylko gorzej. To ten okres, w którym rodzice kupują dzieciom książki z nadzieją, że uda im się przekonać młodszych do czytania ZANIM stracą ich z oczu. To również okres, w którym niektórzy sami, z własnej woli szukają jakiejś lekkiej lektury na lato. Dramat wojenny pewnie się nie sprawdzi, ale jakieś letnie czytadło większości ludzi się przyda. 

LIPIEC

Jeszcze zipie, ale już trochę zdechłe. Kto żyw - wyjechał i ma dużo czasu na czytanie. Wspólnie zaciskamy kciuki, żeby nad morzem lało, w górach wiało, a w gruszę piorun trzasnął, bo tylko w takich okolicznościach urlopowicze wybiorą się do księgarni, by coś nabyć. Lipiec generalnie nie jest naszym ulubionym miesiącem, ale i tak jest znacznie lepszy niż sierpień. Poza tym też chcielibyśmy wyjechać na urlop...

SIERPIEŃ

Nie tylko zdechłe, ale zaczyna brzydko pachnieć. Na początku miesiąca jeszcze coś tam drgnęło, ale nikt nawet nie próbował reanimacji. W drugiej połowie nie tylko drgnęło, ale ruszyło z kopyta. W niewłaściwą stronę. Atakują podręczniki, które, dzięki MEN, rozmnożyły się jak bakterie w muszli klozetowej na przeciętnym polu namiotowym. Podręczniki są drogie, a nauczyciele nie przyjmują lekko tego, że ktoś, zamiast książki do historii, kupił "Piosenki dla Pauli". Poza tym ludzie potrzebują również ślicznych zeszytów, uroczych segregatorów i tak dalej...

WRZESIEŃ

We wrześniu nadal większość jest spłukana, ale niektórzy chcą sobie osłodzić powrót do szkoły czy pracy. Wrzesień nie jest zły, bo część potencjalnych odbiorców otrząsnęła się już z wczesnojesiennego szoku i zaczyna wracać do kieratu dnia codziennego. Na dodatek we wrześniu nie ma żadnych ważnych świąt. Niestety - we wrześniu często nie ma również studentów, ale wierzymy (i wiemy z doświadczenia), że przynajmniej połowa siedzi w mieście i zakuwa do poprawek. Zakuwanie do poprawek zawsze wiąże się z robieniem rozmaitych rzeczy, które mają do zakuwanie odwlec w czasie.

PAŹDZIERNIK

O żeby to... To już koniec roku? Ale... Przecież mieliśmy jeszcze tyle wydać! Październik to miesiąc wysypu najróżniejszych pozycji książkowych, które po raz ostatni w tym roku mają okazję pokazać się w pełnej krasie - potem księgarnie będą miały tyle pozycji, że naszej ze świecą szukać. Studenci są, uczniowie są, świąt po drodze nie było, fundusze więc również jakieś zostały, a o zakupach do szkoły już się nie pamięta. I tylko, ludzie, nie tuż przed samym pierwszym, bo może i Halloween, ale przecież to wolne i wszyscy będą stać w korkach. A! Targi we Frankfurcie! Jasne. A dałoby się zarezerwować nocleg na ostatnią chwilę?

LISTOPAD

Pozamiatane. Przynajmniej prawie. Teraz już promocja w miejscach sprzedaży zrobiła się naprawdę droga, więc albo mamy murowany HIT, albo siedzimy cichutko, obiecując sobie, że w styczniu zawojujemy świat. Niech pracują backkatalog i dział promocji, który ma się wreszcie wziąć za robotę i zareklamować książki WSZĘDZIE.

GRUDZIEŃ

Obiecujemy sobie, ze w tym roku ubierzemy choinkę i będziemy zachowywać się jak ludzie, ale tak naprawdę siedzimy już (na zmianę) w styczniu i w sklepie rybnym. Z łezką w oku obserwujemy przewalające się po ulicach tłumy, które poszukują prezentów pod choinkę i liczymy na to, że wśród wybranych przez ludzi drobiazgów znajdą się również nasze książki. Czasem zanosimy błagania do sił wyższych, choć wiemy doskonale, że jak dział promocji się nie spisał i nie zatrybiło, zatrybi najwcześniej w styczniu ;-)

---
Drodzy czytelnicy i blogerzy - w związku z sezonem urlopowym (o czym było wcześniej) oraz moimi drobnymi problemami zdrowotnymi, mogą być jeszcze jakieś opóźnienia w blogu i w wysyłce. Ale na bank od połowy sierpnia wszystko się unormuje! Wtedy też zdradzimy coś więcej o naszych planach na ten i przyszły rok :>

7 komentarzy:

  1. Jak świetnie jest podglądać Wydawcę od tej drugiej strony ;) Dzięki za kalendarz ;) W kwietniu lub maju spodziewałam się czegoś w stylu "Obiecujemy sobie, że za rok NA PEWNO będziemy na targach książki w Warszawie" ;) Brakowało mi Was tam, ale rozumiem pewne kwestie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie teksty, mogę dzięki nim poznać Wydawcę od kuchni i jeszcze zmienić zdanie o przyszłości w wydawnictwie...
    Nie, jednak nie. :)
    Świetnie rozpisany kalendarz, sama zresztą zauważyłam, że w październiku sporo książek wychodzi. A że wtedy mam urodziny - tym lepiej. ^^
    Miłego urlopu, albo wypoczynku, albo pracy (niepotrzebne skreślić).
    :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe analizy, nie powiem że nie :D niektóre rzeczy w ogóle by mi do głowy nie przyszły, a znana jestem z rozmyślania o wszystkim. Ostatni mój problem z pracy, nad którym dumałam chyba z pół godziny? Mamy akurat okres archiwizacji, kierowniczka wyjechała na urlop i kazała nam przygotować dokumenty do przekazania. No i Agniecha siedzi i chcąc wypełnić swoje zadanie rozmyśla... czy opis teczki aktowej wsadzić do segregatora w koszulce, czy luzem.... hmmmm. Widzę, że świat Wydawniczy niewiele się różni w tych kwestiach :) Ale może to i dobrze, bo przynajmniej wystrzegacie się terminów. Wydaje mi się jednak, ze jak ktoś chce przeczytać książkę to i tak ją przeczyta :D bez względu na to czy nie ma kasiorki, czy zakuwa do sesji, czy wyjeżdża, czy robi wiele innych rzeczy na raz :D

    Ja cierpliwie czekam :D w końcu we wrześniu sama mam zamiar urlopować się poza granicami (już nie mogę się doczekać!). Póki co życzę powrotu do zdrowia i wyczekuję nowinek :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle się uśmiałam. Czekam na więcej wpisów. Czekam na więcej książek (wydanych). Czekam na przesyłki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny tekst :D I kto by pomyślał, że długi weekend może być taki dołujący!
    Bardzo jestem ciekawy tych planów, więc czekam z niecierpliwością na ich ogłoszenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie to prawdziwe. Podobnie jak z budżetem domowym. Za każdym razem kiedy sięgamy po nasze kalendarze książkowe boimy się je otworzyć na samą myśl o tym, ile mamy tam zaznaczonych "okazji" do wydania pieniędzy w tym roku. To święta, to imieniny babci, to komunia syna, wczasy, znowu święta i tak w koło Macieju mija rok za rokiem :)

    OdpowiedzUsuń