Próba ognia

wtorek, 4 października 2011

Dzieci Cienie




Dzisiaj mamy dzień premiery pierwszego tomu serii "Dzieci Cienie" Margaret Peterson Haddix. Mało (zbyt mało) pisałam na blogu o tej książce, może dlatego, że tak się złożyło, iż nie ja się nią zajmuje. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest dobra i zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Na wydanie "Dzieci Cieni" zdecydowałyśmy się po Targach Książki w Bolonii. Długo zastanawiałyśmy się, w jaki sposób wydać coś, co liczy sobie siedem cienkich tomów. W końcu zdecydowałyśmy, że będziemy wydawać po dwa tomiki w jednym woluminie, co obniży cenę i nie odstraszy przyzwyczajonego do grubszych pozycji czytelnika :) Et voila. Książka jest w Empikach.

"Dzieci Cienie" to nasze drugie spotkanie z dystopią, a właściwie czymś dystopii pokrewnym. Pierwsza była seria GONE :) Akcja "Dzieci Cieni" rozgrywa się w przyszłości, w fikcyjnym totalitarnym społeczeństwie. Nakazem prawa rodziny, rzekomo z powodu wyczerpujących się zasobów żywności, mają prawo do posiadania jedynie dwojga dzieci. Trzecie dzieci, te nielegalne, są bezwzględnie ścigane. Zarówno im, jak ich najbliższym, grozi śmierć. W "Dzieciach Cieniach" nie znajdziecie paranormalnych mocy, mutantów i dziwnych genetycznych eksperymentów. I dobrze. Bo prawdziwą siłą tej książki są znakomicie opisane stosunki międzyludzkie. Może brzmi to trochę nudnawo, ale wierzcie mi - powieści Haddix wbijają w fotel. Jeśli myślicie, że autorzy książek dla młodzieży wzbraniają się przed zabijaniem swoich bohaterów, pora zweryfikować przekonania. Akcja wywołuje reakcję, raz podjęta decyzja jest brzemienna w konsekwencje. Chcesz walczyć z zastaną rzeczywistością? Jesteś saperem? Jeden błąd i wypadasz...

Dosyć gadania :)
Poniżej pierwsza recenzja książki zaczerpnięta z portalu Nastek.pl. Jej autorką jest Vicky.

Więzienie. Na zawsze. Przez całe życie. Czy wyobrażaliście sobie kiedyś jakby to było, nigdy, przenigdy nie mieć możliwości opuszczenia własnego domu? Zostać zamkniętym w czterech ścianach i nie móc wyjść? Czy lepsze to, czy może śmierć, która niechybnie czeka nas na zewnątrz? Powieść Margaret Peterson Haddix obrazuje życie „nielegalnych” dzieci. Takich, które nigdy nie powinny się urodzić. Bohaterowie serii książek „Dzieci Cienie” nie mają prawa istnieć...



W totalitarnym państwie, gdzie zwyczajni obywatele nie mają wolnego głosu, istnieje okrutne i surowe prawo. Dzięki propagandzie rządu ciężarne kobiety traktowane są jak najgorsi przestępcy. Nie wolno im opuszczać własnych domów czy gospodarstw. Rodzenie dzieci i zwiększanie ludzkiej populacji jest złe i potępiane. Przez trzy lata na świecie panowała susza, nie było plonów, a ludzie głodowali. Już dawno zakazano trzymania w gospodarstwach bezużytecznych zwierząt domowych, jak psy i koty. Teraz wszedł także zakaz posiadania więcej niż dwójki dzieci. Trzecie dziecko w rodzinie nie zasługuje na to, by żyć. Jedyna możliwość przetrwania, to wieczne pozostanie w ukryciu. Bogaci ludzie – zwani notablami – z rządowego zakazu uczynili dla siebie pewien rodzaj gry. Płacą niesamowite sumy lekarzom, tylko po to, żeby umożliwili kobietom zajście w ciążę z trzecim, surowo zabronionym dzieckiem. Posiadanie takiego nielegalnego potomstwa jest uznawane za rzecz ekskluzywną i modną. Dzięki łapówkom i stanowiskom rządowym ukrywanie dzieci cieni uchodzi notablom na sucho. Co jednak, kiedy trzecie dziecko urodzi się przypadkiem? Na przykład w biednej, farmerskiej rodzinie? Co stanie się wtedy?

Główny bohater, Luke to trzeci syn państwa Garner, ubogiego małżeństwa prowadzącego wiejskie gospodarstwo. Nieświadomy chłopiec żyje sobie beztrosko w wiejskiej chacie, z daleka od ludzi, wiedząc jedynie, że musi się ukrywać.
Jego dzieciństwo jest przyjemne, do czasu, kiedy rząd postanowia wyciąć sąsiadujący z farmą las, a na jego miejscu wybudować domy dla swoich urzędników. Wtedy wszystko, co do tej pory znał chłopiec, zmienia się diametralnie. Zostaje on odizolowany od świata zewnętrznego i staje się więźniem we własnym domu. Gdyby ktoś go zobaczył, czekałaby go śmierć, a na to kochający rodzice zwyczajnie nie mogli pozwolić. Cała egzystencja Luka staje się smutna i szara. Chłopiec popada w depresję, nie radzi sobie z zamknięciem w czterech ścianach i samotnością. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy zauważa w oknie sąsiedniego domu jakiś cień, osobę, której wcale nie powinno tam być...

Lubię książki jednocześnie wesołe i smutne. Takie, przy których można śmiać się i płakać. „Dzieci Cienie” do takich właśnie powieści należą. Lekki humor i dziecięce przekomarzania przeplatają się tutaj z widmem okrucieństwa i śmierci. Mimo młodego wieku, „cienie” są pełne odwagi oraz nadziei. Chcą walczyć o własną wolność i prawo do istnienia. Główny bohater, Luke, nie jest jednak przekonany czy pokojowa demonstracja, to najlepsze rozwiązanie. Antyutopijny rząd nie waha się przed użyciem siły i sprawianiem, by dla dobra ustroju, ludziom żyło się jak najgorzej.

Książka, mimo, że lekka i miła w czytaniu, do płytkich nie należny. Czytelników zmusza do intensywnego myślenia i zastanawiania się nad tym, co w naszym własnym państwie można by zmienić. Patrząc na powieść od strony technicznej, uważam, że zarówno pani Małgorzata Kaczarowska bardzo dobrze sprawdziła się w roli tłumacza pierwszej części serii „Dzieci Cieni” – „Wśród Ukrytych”, jak i wydawnictwo Jaguar niemal wzorowo poradziło sobie z korektą i doborem mrocznej, tajemniczej okładki. Piszę niemal, ponieważ czytając natknęłam się tylko na jeden, rażący w oczy błąd...

Podsumowując, książkę szczerze polecam. Nie tylko ludziom młodym (lektura dla dzieci to zdecydowanie nie jest!), ale także tym starszym, którzy pamiętają podobne do opisanych w powieści czasy z własnego doświadczenia. „Dzieci Cienie” są dobrą opowieścią dla wszystkich tych, którzy lubią myśleć nad tym, co czytają. Uprzedzam, że książka na pewno, w każdym czytelniku, zostawi po sobie niezatarty ślad.

7 komentarzy:

  1. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z Gone. Może jak przeczytam, zmienię zdanie, ale jestem tej książki szalenie ciekawy. Muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba nawet dobrze, że się nimi nie zajmowałaś. Zawsze nieco mniej do roboty :)
    Kiedyś się skurzę na Dzieci. Jeszcze nie wiem jak, gdzie i kiedy, ale się skuszę. Tym bardziej, że fragmenty mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę to przeczytać. Nie wiem właściwie czemu, ale muszę. Jakoś mnie strasznie do tych książek ciągnie. Mam nadzieję, że się nie zawiodę ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. O widzę tu kolejną książkę, która prawdopodobnie w najbliższym czasie powiększy moją biblioteczkę :D Jestem szalenie ciekawa, co mnie tutaj zaskoczy, a z recenzji widzę, że to moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie GONE to bardzo postapokaliptyczna wizja niż dystopia, mimo to serię tamtą bardzo sobie cenię. "Dzieci Cienie" też mam w planach od chwili gdy przeczytałam zapowiedź :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo cięgnie mnie do tej ksiazki i z pewnością po nią sięgnę ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też na pewno przeczytam - GONE'a pokochałam, więc może i Dzieci Cienie podbiją moje serca?

    OdpowiedzUsuń