Próba ognia

poniedziałek, 17 października 2011

Making of NEVERMORE music video :)


Obiecana relacja ;-)
Wczoraj nagrywaliśmy zdjęcia do teledysku do piosenki zainspirowanej "Nevermore" (to tak tytułem wstępu, gdyby ktoś nie wiedział :P).
Miejsce akcji: Turowice pod Warszawą, totalnie zadoopie. Zapuszczony do granic rozsądku park i zrujnowana kaplica.
Czas akcji: jak w filmie - od świtu do zmierzchu ;-)
Bardzo ważne: TEMPERATURA - niska. Bardzo niska.

Zacznijmy od tego, że spóźniłam się na plan. Bo robiłam kanapki, a potem nie mogłam znaleźć skórzanego płaszcza, który uparłam się wziąć nie wiem, po jakie licho... Bo mam? No, uparłam się. Więc się spóźniłam. Nie jakoś drastycznie.

Przyjechałam, wszyscy już byli :) Cała kupa (sorry) fantastycznych ludzi plus jeden pies. I kupa sprzętu. Kaplica w Turowicach wygląda tak:


Fajnie wygląda, nie? Jeszcze fajniej po objechaniu Fotoszopem, że się tak wyrażę.


Tu na pierwszym planie mostek. Mostek miał oczywiście dziury i patrzyliśmy na niego krzywo...


Nasi aktorzy :)Sorry, got ma krótkie włosy, ale w peruce wyglądał tak, że prawie posiusiałam się ze śmiechu :D Serio. Naszego gota trzeba było przypudrować, w tej temperaturze wszyscy mieliśmy czerwone nosy. I uszy. Brrrrrr!


Początek pracy. Krzywo, ciężko, zimno. Smark. (wersja ocenzurowana)


A aktorzy biegali w ogóle po drugiej stronie parku, po starym i dziurawym akwedukcie. Kurczę, to była spora odległość... I dziury też spore.


Konkretniej jedna dziura...
- Hej, postaraj się iść szybko, żeby było dynamicznie - ryknął operator z drugiego końca parku. I po chwili dodał: - I postaraj się nie wpaść w tę dziurę :D
Got był pod akweduktem, dziur nie miał, ale zdjęcia też nie... Na dole było niezłe bajoro i bałam się, że zjadę razem z aparatem. Ja bym pewnie przeżyła, aparat nie.


Nie będziemy reklamować Tymbarka ;-)


Kolejne ujęcie pod wezwaniem "ma być dynamicznie" (to w ogóle było hasło dnia). Zwróćcie uwagę na to, co ma na sobie Isobel. Krótki rękaw. Zakolanówki. A zimno było tak, że odmarzały stopy!


Kaplica była bardzo wdzięczna, nie ukrywajmy. I nawet trochę na nią świeciło. Jedną scenę nagrywa się kilkukrotnie, spędziliśmy więc trochę czasu, gapiąc się, jak Varen pruje w jedną, a Isobel w drugą stronę. Bajdełejem, na tym zdjęciu widać sens mojego spóźnienia. Nie wiem, jaki cudem got (który wcale nie jest gotem) wepchnął się w mój płaszczy w rozmiarze Naprawdę-Bardzo-Małe-S, w którym ciężko mi się dopiąć :) Ale się zmieścił. Łał!


Naprawdę było ZIMNO! Na początku nawet fajnie, ale jak tak sobie postaliśmy ze dwie godziny, to mieliśmy serdecznie dosyć.


Na to okno wspiął się got. Niestety, grzałam akurat tyłek w słonecznym prześwicie, więc nie mam malowniczego zdjęcia ze zwisającą męską nogą, musicie mi wybaczyć ;-) Tak naprawdę, nikt nie powinien był tam włazić, bo kaplica była naprawdę, ehem, zapuszczona.


A to kolejne ujęcie na kolejnym mostku :) "Ja bym nie niego nie wlazła" - oznajmiła jedna z obecnych osób. True - wyglądał dość rachitycznie. W przeciwieństwie do imponujących chaszczy poniżej. W chaszcze wlazł operator kamery, co by zrobić ujęcia pod innym kątem.


Fajnie, nie? Kupa krzaków i dzikie stado pustych butelek. Norma.


Zdjęcie całej ekipy dojrzewającej do kolejnych ujęć. Operator i zespół BatstaB. Na drugi ogień miały iść zdjęcia z dymem i... okazało się, że nawala zadymiarka :( Kostiumy sceniczne nie należą do kategorii "ciepłe ciuchy", więc właściwie tylko Kasia, wokalistka, zdecydowała się pozamarzać trochę na potrzeby zdjęć.
A tu Kasia w ciuchach:


Maska była zabójcza :)


Zielona szminka też :)


Zbliżenie na piórka, oczy i wściekły krzyk (niemy, siedzieliśmy na podwórku mieszkających obok parku ludzi, którzy i tak wykazali się cierpliwością w obliczu bandy bardzo dziwnie ubranych i zachowujących się ludzi).

Koniec końców, nie doczekałam się maszyny do dymu. Pojechałam do domu (aha, znowu jestem chora, jak zwykle), ale wiem, że ekipa siedziała jeszcze dłuuuugo.

Sceny z zespołem zostały nagrane we wnętrzu kaplicy (po usunięciu części syfu).


I na koniec strasznie fajna fota zrobiona przez Błażeja :)


Prawda jest taka, że nie mam pojęcia, jak będzie wyglądał ten teledysk :) Gołe zdjęcia nijak nie oddają tego, co zobaczycie w video. Teraz pora na postprodukcję, czyli klecenia w całość rozsypanych, nagrywanych wielokrotnie scenek i muzyki. Cała sprawa trochę potrwa. Generalnie wzięcie udziału w takiej akcji było czymś niesamowicie fajnym i o kilka rzeczy jestem mądrzejsza ;-)

Po pierwsze - jeśli jeszcze kiedyś zachce nam się coś nagrywać, to uprę się przy lecie. Moja rola ograniczyła się do łażenia za ekipą i teoretycznego nadzoru (ja - z Wydawnictwa, ohohohohoho), skostniałam więc upiornie :) Po drugie - trzeba być przygotowanym na bardzo różne wypadki. Gdybyśmy nagrywali 80 km od Wa-wy, a taki był pierwotny plan, byłoby ciężko. Po trzecie - trzeba się wyluzować, z czym mam nieustający problem. Ludzie byli super, pies był super (tak, był pies!), było zabawnie i generalnie wesoło.

Nie traktujcie, proszę, tego teledysku w kategoriach MTV i dzieł robionych w Hollywood za gigantyczne pieniądze ;-) Będzie fajnie, bo ludzie są fajni, gość, który to robi jest fachowcem i mamy mnóstwo zapału.

Wielkie podziękowania dla wspaniałej ekipy :) Więcej klimatycznych zdjęć znajdziecie na fanpage'u BatstaB'a (jest w ulubionych Jaguara), ja mam tylko to, co mam.

Aha, na koniec - mimo wszystko cieszę się, że nikt z czytelników nie przyjechał. Dlaczego? Nie dlatego, żebym żałowała komuś zabawy, ale okazało się, ze w Turowicach jest po prostu niebezpiecznie. Wąwozy i doły, strome zbocza, masa śmieci. Gdyby komukolwiek z Was stała się krzywda, nigdy bym sobie wybaczyła.

11 komentarzy:

  1. Zdjęcia wyglądają świetnie i już nie mogę się doczekać teledysku ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Teledysk może być fantastyczny, przynajmniej zdjęcia robią wrażenie. Zabawa pewnie była przednia, więc trochę wam zazdroszczę. Ale ja i tak mam nadzieję, że kiedyś zbiorą się wszyscy fani Jaguara i zrobimy swoją imprezę ;) W sumie to chyba nie taki głupi pomysł ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Matt to bardzo dobry pomysł. Jestem za!:) A zdjęcia fajne i już nie mogę się doczekać teledysku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również popieram Matta :D Świetny pomysł! A co do zdjęć, robią wrażenie i już sobie wyobrażam teledysk. Mam nadzieje, że szybko zostanie sklejony i niedługo go obejrzę :D
    No i jeszcze jedno pytanko, mianowicie skąd mieliście maskę? Ostatnio poszukuję jakiś fajnych na "bal maskowy", a coś w tym stylu byłoby rewelacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też jestem za;) Teledysk zapowiada się świetniexD

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tam, oj tam wąwozy i doły, strome zbocza i masy śmieci. Wierz mi - nie takie rzeczy się robiło ;). A już szczególnie, gdy ma się trzech starszych wrednych braci.
    Ja również popieram Matta ^^
    Relacja świetna! - nie mogę się doczekać samego teledysku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Macha należy do Kasi, nie mam pojęcia, skąd ją wzięła:) Cieszę się, że się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zdjęcia genialne - czekam na teledysk z jeszcze większą ochotą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A skąd przyfrunął pomysł na Turowice? Kapliczka, rachityczny mosteczek i las pełen niespodzianek. Nawet na zdjęciach wygląda to klimatycznie.

    Jestem ciekawa efektów końcowych. Na razie marznę u siebie w pokoju, choć kaloryfery odkręcone na full a na grzbiecie sweter i koc. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wcześniej trafiłam na fotorelację na FB i... wow już są! Ale tutaj wraz z komentarzem to po prostu bezcenne. Ważne, że powstaje NASZ teledysk do Nevermore - już nie mogę się doczekać XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Może nie jest to produkcja rodem z MTV, ale emocje związane z oczekiwaniem podobne ;P

    OdpowiedzUsuń