Próba ognia

czwartek, 2 lutego 2012

W sprawie plagiatów - ciąg dalszy.

No trudno, muszę ten niewygodny temat jeszcze chwilę pociągnąć. I wrócić do poprzedniej akcji "plagiat", o której w ogóle nie pisałam.

Otóż zdarzyło się pewnego dnia, że obrotny nastolatek postanowił zrobić karierę jako recenzent. Wysłał aplikacje do rozmaitych portali internetowych i wydawnictw. W aplikacjach podawał się za studenta medycyny z dobrą znajomością ortografii. Ja takiego listu nie dostałam, a szkoda, bo zaczęłabym coś podejrzewać. Dziwny to argument - wiem, jak się pisze "ołówek", nie? M. (tak go sobie nazwijmy) współpracę z portalami nawiązał. Miał również uroczy zwyczaj zaczepiać mnie na Facebooku na przykład w niedzielę wieczorem. No wiecie, gramy ze znajomymi w RPG, jemy kolację, czy co, a tu pik, pik, pik, Facebook. Ale do rzeczy.

Szybko okazało się, że M. wyleciał z jednego z portali za "nadgorliwość", na przykład załatwianie książek na konkursy nim te konkursy zostały ogłoszone. Dobra, okej, zdarzyło się. Ale niedługo potem M. wyleciał z kolejnego portalu. I nagle okazało się, że recenzje, które pisał, były kradzione, kopiowane bezczelnie z internetowych blogów i wysyłane jako prace własne. Mało tego, w wyniku działań M. zaginęło kilka jeśli nie kilkanaście książek, które obecnie znajdują się w bliżej niesprecyzowanym miejscu.

Ale nie dość tego. M. napisał mi kiedyś, że chciałby pracować w wydawnictwie, jak Dorian Olszewski. Dorian Olszewski, twórca Paranormal Books oraz forum "Zwiadowców" nigdy w Jaguarze nie pracował. Jest po prostu bardzo pozytywnie rąbniętym gościem, który kończy LO i czyta książki siedem razy szybciej ode mnie :-) Ale... Ale Dorian stał się dla M. niedościgłym wzorem.

Więc M. przybrał pseudonim artystyczny "Dorian", gwizdnął Dorianowi forumowy avatar i... Domyślacie się?
Resume dokonań M.:
- lewe aplikacje do kolejnych portali, w których M. podawał się za studenta w wieku lat 19, 21, 23...
- kradzież cudzych tekstów i publikowanie ich jako własnych,
- wyłudzanie książek od portali i wydawców,
- podszywanie się pod inną osobę.

Mieści się Wam to w głowach? Bo mnie z trudem! Koniec końców jeden z redaktorów uciął sobie pogawędkę z ojcem M., bo M. jest mocno nieletni. Ojciec M. był przekonany, że jego syn jest wprost prześladowany przez podejrzanych internetowych autorów. Bardzo miłe. Otóż nie, jeszcze raz: NIE.

O kradzieży avatara dowiedziałam się dzisiaj. To przykre, zwłaszcza, że M. wielokrotnie mnie przepraszał i błagał o kolejne książki . Kiedyś siedziałam mocno w blogach kulinarnych i wtedy powtarzającym się tematem była kradzież zdjęć. No to mamy własny temat - kradzież tekstów.

PFUJ! Idę walczyć z zapowiedziami. I z okładkami, bo kilku zachodnim licencjodawcom wcale się nie spieszy.

39 komentarzy:

  1. Dzięki za sprostowanie :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale historia! Jakbym mi ktoś powiedział, to ledwo bym uwierzyła, że coś takiego jest możliwe. Brak słów.
    Czekam na wynik walki z zapowiedziami i okładkami.
    Uwielbiam przeglądać najnowsze zapowiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i w końcu wszystko jasne! Dorian, ja ani trochę nie wątpiłam w Twoją tożsamość :*
    A nieletni pan M. ma już przegrane życie w świecie recenzenckim - jak mniemam. I chyba nawet nie chcę wiedzieć, czyje recenzje jeszcze skopiował, bo chyba bym nie wytrzymała nerwowo - a o jednej mojej poszkodowanej koleżance wiem :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję również za sprostowanie. Przepraszam prawdziwego Doriana za to, że pomyliłem go z "dorianem", który do tej pory mi się czka :/
    Rozsyłałem ostrzeżenia o dorianie-plagiatorze to kilkunastu wydawnictw w ostatnim czasie i cały czas żyję to historią.
    Asiu jeszcze raz dzięki za pomoc w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie gdyby nie ta pomyłka, to bym się o sprawie nie dowiedział i nie mógł jej na szersze forum publiczne wywlec. A z tej niewiedzy mogłyby się wziąć nieprzyjemności w przyszłości.

      Usuń
  5. O, kurczę! To się naprawdę nie mieści w głowie. Przez takich ludzi, wydawnictwa i portale nie wierzą prawdziwym blogerom i potem mamy pod górkę ze wszystkim. Ale i tak najgorzej to mają wydawnictwa - te mu zaufały, a on doszczętnie to wykorzystał. Chore...

    Ale ja i tak jestem ciekaw, co to za gość i jakiego miał bloga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niektórym jak potrafią zszargać opinię. No bo sorry, ale ja się wszędzie posługuję imieniem, a fakt, że jest ono dość charakterystyczne do tej pory tylko mi pomagał.
      Jak widać, niektórzy to po prostu świnie.

      Usuń
    2. Właśnie... i jak w takich okolicznościach szanować ogół blogerów? To tak jak z młodzieżą - wszyscy marudzą, że tylko palą, ćpają i leniuchują, zero pożytku, a ile osób chce dostać się na dobre studia, czyta książki itp.?
      I dlaczego upatrzył sobie akurat ciebie? Ja rozumiem, że jesteś znany tu i tam, ale blogują też Adele, politycy, inne gwiazdy... ;p

      Usuń
    3. No, ale za gwiazdę to się trudniej podszyć, prawda? A tu chodziło głównie o to, by książki wyłudzić, a Dor był celem idealnym - znany ogólnie "ogółowi", a już jakoś konkretniej tylko wybranym. Łatwo więc było wmówić, że jest się "Właśnie Tym Dorianem".

      Usuń
  6. O rany! Ale gościu. Nie pomyślałabym, że ludzie są zdolni do takich posunięć. Ps. Będę wypatrywać zapowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gość nie miał bloga, tylko udzielał się na kilku portalach jako redaktor lub recenzent. U mnie na Secretum, na Kawernie, Sztukaterze, Fabularnym, i innych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż.. Czyli są 2 sprawy plagiatorskie... Ta i jeszcze inna. Cieszę się, że sprawa została rozwiązana, ponieważ ciężko by było uwierzyć w winę Doriana :)

    PS: Pan M. zaszalał.. Dlaczego potem nie miał wyrzutów sumienia..?

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety zdarza się to coraz częściej.
    Niektórzy nic sobie nie robią z faktu, że recenzenci poświęcają czas na pisaniu WŁASNYCH RECENZJI. Później taki jeden małoletni z drugim klikną kopiuj-wklej-wyślij i tadaaaaam recenzja gotowa;/
    Żenujące, a niestety prawdziwe;/
    A dzięki temu jeden z drugim książki mają za nic.

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam na tym blogu! Aż się zdziwiłam - w końcu Dorianów mało po Polsce chodzi, a jeszcze mniej zajmuje się książkami, więc szybko skojarzyłam go z naszym Dorianem. Ponieważ było to podejrzane - po co Dorowi blog z recenzjami skoro zajmuje się ParanormalBookS? - więc uznałam, że to przypadek, zignorowałam i zapomniałam o całej sprawie. A teraz dowiaduję się, że to była grubsza sprawa.
    Dobrze, że przynajmniej wszystko się wyjaśniło. Niech M. ma za swoje!

    Podobnie jak Cassin uwielbiam zapowiedzi i ze zniecierpliwieniem czekam nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sihh - dwie sprawy? O.o Czyli jest jeszcze ktoś? Ech... Czyli nie mogę uniewinnić mojego podejrzanego.

    Coś czuję, że wkrótce zaczną się wielkie porządki :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to, o które kiedyś się mnie pytałaś, i ja Ci powiedziałam, że Ci nie powiem, bo nie wiem, czy osoba splagiatowana by chciała aby był rozgłos O.o

      Usuń
  12. Jennifer dwie sprawy, bo Asia parę dni wcześniej pisała o innym plagiatorze (tak bynajmniej mi się zdaje), bo "dorian" (vel M.) raczej nie prowadził bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... To dobrze. Nie będę miała wyrzutów sumienia, że nie zainteresowałam się tym blogiem na czas :).

      Usuń
  13. Lol, że też mu się chciało bawić w takie rzeczy! Dla mnie prościej byłoby stworzyć coś własnego i być uczciwym... No ale cóż. Są ludzie i parapety.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie rozumiem nie których ludzi i chyba nigdy nie zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jennifer- tak sprawy są dwie. Jedna dotknęła bezpośrednio moją bardzo dobrą koleżankę, więc wiem z grubsza o co chodzi, ale skoro Enty zdecydowała się nie podawać nicku to i ja tego nie zrobię. Nie mieści mi się w głowie takie coś po prostu. Już sama kradzież tekstów jest strasznym oszustwem, ale jeśli chodzi o podszywanie się pod inną osobę i takie kłamstwa.. no nie, to już jest wielka przesada!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mnie też się żaliła, już chciałam tego osobnika storpedować i pokazać jak to jest zadzierać ze splagiatowaną i jej znajomymi...

      Usuń
  16. Sama również byłam przekonana, że to jedna i ta sama osoba. Bardzo przydatne wyjaśnienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciężko uwierzyć, że ktoś mogłby się posunąć do takich rzeczy. Szok!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Z tej historii mogłaby naprawdę niezła książka powstać...
    Eh, są ludzie, klamki i parapety. Cóż poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fakt, też pomyślałam, że z tego powstałaby niezła książka, coś w stylu "The Social Network" xd

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurcze. Nie wiedziałam, że ludzie są aż do tego zdolni. Wiem, że niektórzy tworzą blogi tylko po to, aby nawiązywać współpracę i dostawać "darmowe" książki. Ale żeby aż tak... Brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  21. Matko. Jak można posunąć się do czegoś takiego? Naprawdę zaczynam już tracić wiarę w ludzi. Rozumiem wszystko, ale w głowie mi się nie mieści jak można posunąć się do wyłudzenia, plagiatu i podszywania... Powinni go zamknąć, nie patrząc nawet na to że jest nieletni ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. To smutne do czego ludzie są zdolni, żeby dostać coś za darmo. Nie rozumiem jak można tak kłamać i podszywać się pod inne osoby dla własnej korzyści.

    OdpowiedzUsuń
  23. Brak mi słów na takie zachowanie... Szkoda w tym wszystkim oryginalnego Doriana ;<

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mi brak słów.

    Przez głupotę niektórych cierpi cała społeczność bloggerów (mam na myśli tych uczciwych). Bo jak tu mieć o nas dobre zdanie, kiedy może trafić się jakiś "podejrzany" typ?

    OdpowiedzUsuń
  25. wiecie co? dla mnie taka osoba powinna dostac surową karę. Przecież podszywanie się pod inne osoby, kradzież dóbr intelektualnych i itp. jest ścigane prawnie.
    Przez jednego idiotę obrywamy wszyscy, jak wyżej już powiedziała Przepowiednia - jak my [blogerzy] mamy potem uczciwie nawiązywac współpracę z wydawnictwami, skoro te nam nie mogą zaufac, co do prawdziwości podawanych przez nas informacji?

    OdpowiedzUsuń
  26. Isztar a co mają powiedzieć redaktorzy naczelni czy założyciele serwisów fantastycznych, którym Dorian stargał opinię. Ja musiałem nieźle się tłumaczyć przed wydawnictwami za "Doriana". W końcu na konto Secretum pozałatwiał sobie sporo książek. Gdyby mój redaktor nie wyłapał plagiatów "Doriana" również miałbym nieprzyjemności z racji, że to do mnie należy portal.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie podaję nicka na forum publicznym, bo nie jestem pewna, czy mnie się za to nie beknie - ot, asekuracja. Nie jestem nastolatką, mam jakieś tak obowiązki ;-) Ale informacja poszła w świat, bo i mnie się czka takimi historiami. Zapowiedzi będą - niebawem ;-) Wysyłki też. Czekam na resztę książek, bo, wybaczcie szczerość, kontakty z Pocztą przy -15 stopniach są jeszcze mniej urokliwe niż zazwyczaj. Brrrr. Zmarzła jestem, zimno mi, najchętniej spałabym cały dzień, rysowała albo grała ;-) Cóż, życie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety, miałam wątpliwą przyjemność współpracować z tym chłopcem. Na szczęście portal, w którym miałam z nim styczność prędko się go pozbył i na szczęście nie wysłał mu zbyt wielu książek przez co obyło się bez większych problemów. Przyznam szczerze, że do tej pory bawi mnie jego osoba. Zrobiło się bardzo głośno o nim i najważniejsze, żeby Wydawcy i redaktorzy portali wiedzieli o kim mowa i unikali kontaktów z nim. Co tu dużo mówić... chłopak ma wyobraźnię. Ale skąd wpadł na taki pomysł wyłudzania książek i pewnie zarabiania na tym? Nie wiem.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. O ŁOŁ , że tak powiem :/
    Generalnie plagiatom mówię NIE !
    W głowie mi się nie mieszczą rzeczy o jakich piszesz :o
    Choć z plagiatami z uwagi na moje drugie hobby spotykam się niestety nader często. Ale i tak ciągle mi to ciśnienie podnosi ...

    OdpowiedzUsuń